- Jesteś chora córciu?- zaczęła mama popijając łyk porannej herbaty- na zegarku wybiła 8.00 a Ty już na nogach?
- Jak się mieszka z facetem, który codziennie wstaje o 7 rano, to w końcu człowiek się przyzwyczaja- odpowiedziałam bez zastanowienia.
- Czyli jak się chce to się potrafi wstać wcześniej- zaśmiał się tata- co ta miłość robi z ludźmi. W takim razie muszę podziękować Andiemu, że w końcu wygonił z Ciebie tego porannego lenia. A właściwie to gdzie on jest?
- Jeszcze śpi, chyba polskie powietrze mu służy, a poza tym niech się w końcu wyśpi. Ostatnie dni wolne od treningów. W czwartek wylatuje już do Willingen- poinformowałam rodziców.
- Willingen, już, tak szybko?- zaczęła wypytywać mama- a co z jego zdrowiem? Jeszcze niedawno miał wypadek na skoczni, prawda?- Wydawała się być zmartwiona faktem, że Andi tak szybko wraca na skocznie.
- Już wszystko w porządku, obrzęk zszedł, siniaków już nie widać, cały czas trenuje i mam nadzieję, że jego zapewnienia o świetnym samopoczuciu są prawdziwe- sama bałam się o jego zdrowie, ale nie chciałam mówić o tym rodzicom. Widziałam, że odkąd Andi stał się kimś realnym w moim życiu, rodzice martwili się nie tylko o mnie, ale też o jego zdrowie, co bardzo mnie cieszyło. Pamiętam jaki przeżyli szok, gdy oznajmiłam im, że przenoszę się do Innsbrucka, a jeszcze większy, gdy poinformowałam ich, że moim chłopakiem jest Kofler. Jednak wspierali mnie we wszystkim i cieszyli się moim szczęściem.
- Widać, że jesteś szczęśliwa- tata nie ukrywał radości z tego, że jego córce udało się coś, co kiedyś uważał za totalne szaleństwo- Jesteś przykładem, że jeśli się w coś wierzy bardzo, można tego dokonać. Kto by pomyślał, że moim zięciem może być sam Andreas Kofler. Szkoda, że nie mogę się tym pochwalić w pracy- zażartował tata- Jedyny minus to taki, że bardzo rzadko się widujemy.
- Niestety coś za coś, ale obiecuje, że zobaczymy się niedługo. Może tym razem, wy odwiedzicie nas w Austrii?
- Jeszcze tam nas nie było- oczywiście musiała się wtrącić mama- jednak nie podoba nam się trochę z tatą, że mieszkacie razem bez ślubu- mama trochę się zawstydziła, ale wiedziałam, że prędzej czy później ten temat zostanie poruszony.
- Mamuś, tatuś wiem, że wam się to nie podoba i mi samej jest źle z ta myślą, ale kocham Andreasa, nie wyobrażam sobie życia bez niego. Mogłabym mieszkać tutaj w Polsce, on w Innsbrucku ale czy to miałoby sens. Nie martwcie się seksu jeszcze nie było- zawsze otwarcie rozmawiałam z rodzicami o tych sprawach. Nauczyli mnie, że nie należy bać się mówić o sprawach intymnych- Kochamy się, jesteśmy szczęśliwi. Andi mnie szanuje i nie zmusza do niczego, jest odpowiedzialny i opiekuńczy. Czuję się jak księżniczka. A ślub, mam nadzieję, że kiedyś będzie i tylko potwierdzi to jak bardzo się kochamy.
- Widać tą waszą miłość- tata pokiwał głową i uśmiechnął się- aż miło się na was patrzy i ty sama wypiękniałaś.
- Dzięki tato, a teraz pozwólcie że zrobię dla nas wszystkich śniadanie- zabrałam się za robienie jajecznicy. Tak dawno nie jadłam prawdziwego, polskiego jedzenia. Mama oczywiście pomagała mi we wszystkim. Czułam się naprawdę wspaniale mogąc znów być w moim domu, spędzać poranki z rodzicami, a do tego w moim pokoju spał sobie smacznie jeden z najważniejszych mężczyzn w moim życiu. Usmażyłam jajecznicę z dwudziestu jaj, dodałam pomidory i szczypiorek, zrobiłam herbatę, wycisnęłam sok z pomarańczy. Pozwoliłam Andiemu rozkoszować się błogim snem i śniadanie zjadłam z rodzicami. Około godziny 10 postanowiłam iść obudzić mojego królewicza. Wzięłam tacę wraz z pysznościami i ruszyłam na górę. Pomimo później godziny Andi smacznie spał. Odłożyłam tacę na stolik i powolutku wsunęłam się pod kołdrę przytulając się do mojego skarbu.
- Dzień dobry śpiochu- zanim zdążył otworzyć oczy pocałowałam go na powitanie. On złapał mnie i przerzucił na drugą stronę łóżka.
- Cześć Kochanie- powiedział nieco zaspanym głosem- takie miłe pobudki to ja mogę mieć zawsze- A dlaczego Ty już nie śpisz, która jest godzina?
- Jest 10:12, czyli na dobrą sprawę południe- zaśmiałam się- zdążyłam już zjeść śniadanie z rodzicami, porozmawiać z nimi i przygotować coś dla Ciebie- wskazałam na stolik gdzie czekały gorące tosty, sok i herbata.
- Jaką ja mam kochaną dziewczynę- przytulił mnie jeszcze mocnej, podniósł się z poduszki- mam to wszystko sam zjeść? Śniadanie do łóżka, w końcu i ja się doczekałem- uśmiechnął się, dał mi buziaka w czoło.
- Wszystko, wszystko i moja mama stwierdziła, że jeszcze Ci dołoży, bo musisz się teraz dobrze odżywiać. Moi rodzice tez oglądają telewizję i martwią się o Ciebie tak samo jak ja. A teraz wcinaj- wstałam i podałam mu tacę z jedzeniem.
- Nie dość, że kobietę mam super to jeszcze teściowa świetna, lepiej trafić nie mogłem- podsumował biorąc do ust tosta- mmmmmmmm niebo w gębie.
W końcu udało nam się jakoś ogarnąć i postanowiliśmy zejść na dół do rodziców. W kuchni krzątała się mama.
- O, dzień dobry Andi, jak się spało?- zaczęła mama, ale chyba od razu przypomniała sobie, że on nie rozumie- Aga weź mu przetłumacz.
- Mama pyta się jak ci się spało- uśmiechnęłam się do niego, a on skierował wzrok na moją mamę i odpowiedział łamaną polszczyzną.
- Bardzio dobrzy- uśmiechnął się, a moja mama nie mogła wyjść z zachwytu.
- Mamuś powiedz mi co ty robisz?- zapytałam mamę widząc całą kuchnię zawaloną garnkami.
- Przecież musicie coś jeść w Austrii więc postanowiłam coś dla Was przygotować- widziałam radość mamy, wiedziałam, że czuje się szczęśliwa mogąc coś dla nas zrobić.
- Dziękuję Ci bardzo, jesteś taka kochana, ale chcę Ci pomóc- zaczęłam krzątać się przy mamie i już lepiłam pierogi zupełnie zapominając o tym, ze Andi stoi jak słup soli i nie wie co zrobić ze sobą.
- Aga- Andi podszedł do mnie, oparł się o szafkę i zapytał- Gdzie jest twój tata?
- Mamo gdzie jest tata?
- Poszedł na dwór chyba rąbać drewno, bo ostatnio stwierdził, że brakuje do palenia.- poinformowała mnie mama. Oczywiście musiałam wszystko tłumaczyć i powtarzać trudne kombinacje językowe w angielskiej wersji.
- Tata poszedł rąbać drewno, rozumiesz? Siekiera, drewno, łamać- miałam problemy z tłumaczeniem takich słów.
- Tak, tak rozumiem- zaśmiał się Andi- W takim razie gdzie mam go szukać, chętnie mu pomogę.
- Naprawdę chcesz iść do mojego taty i pomóc mu w pracy?- otworzyłam usta ze zdziwienia- Andi ale nie musisz..
- Ale chcę, a poza tym trochę pracy mi nie zaszkodzi. To co zaprowadzisz mnie?
Odłożyłam pierogi, poinformowałam mamę o zamiarach Andiego. Nie mogła wyjść z podziwu, że mam tak wspaniałego chłopaka. Zaprowadziłam Andiego do taty. Stał przy pniaku i układał kawałki drewna na jedna wielką kupę.
- Tatusiu przyprowadziłam Ci pomocnika- zawołałam, a tata chyba potraktował to jako żart.
- Jasne już ty się nie naśmiewaj ze starego ojca
- Tato ale ja nie żartuję Andi chce Ci pomóc- uśmiechnęłam się a tata zrobił minę niedowiarka.
- Ale naprawdę nie trzeba- zaczął tata, jednak Andi wpadł mu w słowo
- Chciałbym bardzo pomóc panu proszę mi pozwolić- oczywiście Andi zapomniał o małym szczególe, mój tata...
- Yyy, czy mogłabyś przetłumaczyć ?– tata wydawał się nieco zdezorientowany.
- Po prostu Kofi chce ci bardzo pomóc, na pewno się dogadacie, ty po polsku mu będziesz mówić on ci po niemiecku- już wyobrażałam sobie ta ich współpracę. W końcu przyszły zięć musi się zapoznać z teściem.
- Haha skoro tak bardzo chce to proszę bardzo, a co do zięcia to jeszcze nic nie wiadomo, będą zaręczyny, będzie ślub to będzie zięć.
- W takim razie zostawiam was samych, ja lecę pomóc mamie. Andi tylko uważaj z tą siekierą- poinstruowałam Kofiego, dałam mu buziaka i pognałam do domu. Trochę obawiałam się bezalkoholowej integracji mojego taty z Andreasem, jeszcze z siekierą i wielką kupą drewna do rąbania. Jednak byłam dobrej myśli. Wróciłam do mamy i zaczęłyśmy wspólnie przygotowywać jedzenie do Austrii. Jeszcze nigdy wspólna praca nie sprawiła mi takiej przyjemności jak teraz. Widać mamie tez brakowało spotkań ze mną. Przedtem każdego dnia pichciłyśmy coś w kuchni, mniej lub bardziej przegadując się przy tym. Teraz taki czas traktowany był niczym święto. Śmiałyśmy się, opowiedziałam mamie o moim życiu w Innsbrucku, o Andim. Kiedy już cały stół był zajęty pysznościami zrobiłam herbatę i usiadłam z mamą podziwiając naszą wspólną pracę.
- Jeszcze nigdy tak dobrze nie lepiło mi się pierogów z tobą- uśmiechnęłam się do mamy- Szkoda, że jutro już wyjeżdżamy.
- Szkoda, bo pewnie znów pół roku nie będzie Cię w domu, ale cieszę się, z jesteś szczęśliwa- mama wstała i przytuliła mnie. W tym samym momencie do domu wkroczyli nasi panowie.
- Siekiera, rozumiesz, siekiera, drewno ciach, ciach rąbać- tata chyba próbował nauczyć Andiego nowych polskich słów.
-Siwiera, rabac dwro- Andi próbował powtarzać.
- Nie, nie S-I-E-K-I-E-R-A,- ponaglał dalej tata- na pewno potrafisz- klepał Kofciaka po plecach i zachęcał do dalszej nauki.
- Siekiera- Andi w końcu wydusił z siebie prawie poprawną polszczyzną, wchodząc z niewymuszonym uśmiechem do kuchni.
- No super, powiem Ci córko, ze ten twój luby ma niezłą krzepę. Wyrąbał całą kupę drzewa i jeszcze chciał, ale już nie był. Egzamin z rąbania drzewa dla potencjalnych zięciów zdał na piątkę- zaśmiał się tata klepiąc Andiego po plecach- Ty być dobry materiał dla moja córka- próbował wytłumaczyć, jednak Kociak nic z tego nie rozumiał.
- Kochanie możesz mi przetłumaczyć co twój tata usiłuje mi powiedzieć, bo teraz już nic nie rozumiem- Andi wydawał się być trochę zdezorientowany
- Jest tobą zachwycony, to powinno Ci wystarczyć- cmoknęłam go w czółko- chcecie herbaty?
- Tak poproszę- wystrzelili niemal natychmiast tata z Kofciakiem, zastanawiałam się skąd tata zna angielski- Tata odkąd rozumiesz co ja mówię po angielsku?
- Wiesz przyszły zięć zmusił mnie trochę do nauki i razem z mamą czytamy sobie co nieco- ta wypowiedz wprowadziła mnie w osłupienie
- Naprawdę!? Jestem z Was dumna- Zrobiłam herbatę po raz setny tego dnia. Siedzieliśmy z rodzicami mile sobie gaworząc. Zjedliśmy przygotowany przez mamę obiad i ani się obejrzeliśmy była już godzina 17. Stwierdziliśmy z Andim, że najwyższy czas trochę poleniuchować w moim pokoju. Cieszyłam się, że mogę tyle czasu spędzić z rodziną jednak bardzo brakowało mi bliskości i czułości mojego mężczyzny. Kiedy leżeliśmy razem na łóżku przytuliłam się do niego mocno. Uwielbiałam czuć jego ciepło, jego zapach. Przejechałam dłoni po jego ramieniu. Podniosłam wzrok i spojrzałam w jego miodowe oczy. Andi pogłaskał mnie ręką po policzku, a moje ciało przeszły pozytywne wibracje. Nie musieliśmy nic mówić, aby wiedzieć, że każde z nas w tym momencie chciało powiedzieć drugiej osobie te dwa proste słowa. Podniosłam się i pocałowałam Andiego. Jak to zwykle bywa nie skończyło się na jednym niewinnym buziaku. Leżeliśmy i całowaliśmy się zapominając o wszystkim. Chciałam, żeby ta chwila trwała, zawsze marzyłam o tym, żeby tutaj, w moim pokoju, w moim łóżku zjawił się ktoś kogo pokocham dziką, romantyczną miłością.
- Cześć sios.... o sorry chyba przeszkadzam- do mojego pokoju nagle wparował mój brat. Odskoczyliśmy z Andim jak poparzeni. Oczywiście takie rzeczy mogły przytrafić się tylko mi. Dwa dni i dwie wtopy, witajcie w świecie Ani- To ja przyjdę później.
- Czy to takie dziwne, że twoja kochana siostrzyczka całuje się z facetem?- usiłowałam wstać z łóżka- Chodź tutaj młody! Fajnie Cię widzieć znów- Podbiegłam do Darka i uściskałam mocno.
- Ciebie też fajnie widzieć- uśmiechnął się do mnie- a jeszcze fajniej w końcu poznać szwagra- wskazał głową na Kofiego, który już zdążył wstać i ogarnąć nieco swoje zdewastowane ubranie- Cześć jestem Darek- przedstawił się.
- Andreas- podali sobie nawzajem ręce. Andi wydawał się być nieco speszony i zażenowany całą tą akcją.- Miło cię poznać.
- Mi również, chociaż chyba powinienem dać Ci w zęby, bo całujesz się z moją kochaną, małą siostrzyczka- oczywiście mój brat musiał zacząć swoje głupie żarty.
- Młody przestań, już zaczynasz.
- Hahaha w sumie ja też zawsze broniłem mojej siostry- Widać było, że Andi się trochę wyluzował- a poza tym to zaczęła twoja siostra, a ja się nie mogłem wyswobodzić z jej objęć.
- No tak moja siostra nie raz opowiadała, że jakby Cię złapała w swoje ręce to…
- Młody skończ- wrzasnęłam, a oni zaczęli się śmiać. Andi podszedł do mnie i objął mnie w pasie
- Jak się złościsz jesteś jeszcze piękniejsza- szepnął mi do ucha- Teraz już chyba nie dostanę w zęby, co szwagrze.
- Teraz to ja szybko bym chciał zostać wujkiem- Darek nie owijał w bawełnę- Andi liczę na to, że nie będę musiał długo czekać.
- Jeśli Twoja siostra pozwoli nie mam nic przeciwko- Kofler puścił mi oczko, a ja dobrze wiedziałam o co mu chodzi.
- Dobra gołąbeczki rodzice wzywają na rodzinną kolację.
- Już idziemy- wszyscy w trójkę zeszliśmy na dół. W pokoju czekała na nas prawdziwa uczta. Mama postarała się o to, żebyśmy nie wyjechali z rodzinnego domu z pustymi brzuchami. Gawędziliśmy sobie to po polsku, to po angielsku i niemiecku. Czuć było ogólną rodzinną radość i szczęście.
- Zróbmy sobie wspólne zdjęcie- zaproponował tata- jak to się tam mówi sylfie, syfie
- Selfie- poprawiłam tatę- świetny pomysł. W takim razie do dzieła. Zabrałam telefon, pomogłam ustawić się rodzince i zaczęliśmy serię nieudanych, śmiesznych i niby poważnych zdjęć. Bawiliśmy się wyśmienicie. Rodzice robili głupie miny, Darek wygłupiał się z Andim, a ja jako kozioł ofiarny starałam się uchwycić najlepsze momenty. Nawet babcia machała i uśmiechała się do każdego zdjęcia. Potrzebowałam takiego czasu, potrzebowałam wspólnego czasu z rodziną. Wspólny czas szybko mijał.
- Kochanie musimy iść wypocząć, jutro czeka nas długa droga- wróciłam do Andiego, który czekał aż pomogę mamie posprzątać po posiłku.
- Masz rację, idź wziąć prysznic a ja się już kładę. Słodkich snów Skarbie- pocałował mnie w czoło. Zabrałam swoje rzeczy i wzięłam długą kąpiel. Odprężona i relaksowana wracałam do pokoju. Nagle usłyszałam głos Darka.
- Ania chodź na chwilę.
- Co chcesz braciszku, zbieram się już do spania.
- Stęskniłem się za Tobą, czy to takie dziwne. Chciałem z Tobą pogadać, zapytać się jak się czujesz. Nie widujemy się zbyt często teraz.
- Odkąd ty się tak mną interesujesz Młody?- usiadłam na jednym foteli- U mnie wszystko w porządku, zresztą widziałeś chyba- uśmiechnęłam się.
- No tak, nie powiem dziwnie było widzieć siostrę miziająca się z jakimś facetem- Darek roześmiał się- ale widać, że jesteś szczęśliwa. Nie mylę się prawda?
- Jestem mega szczęśliwa, Andi to wspaniały facet.
- Wiesz co, jestem dumny z Ciebie siostro. Dokonałaś czegoś wręcz nierealnego. Facet, który wisiał u Ciebie na ścianie obecnie śpi w twoim łóżku. Szacun, naprawdę szacun. A tak w ogóle gdzie Ty dzisiaj śpisz?- zapytał ni stąd ni zowąd.
- Jak to gdzie, w pokoju dla gości. To chyba logiczne- nie wiedziałam dlaczego w ogóle mnie o to pyta.
- Twój facet śpi w twoim łóżku, a Ty nie pójdziesz do niego? Wybacz siostro, ale chyba głupia jesteś. Gnaj do niego, a nie jakieś bawienie się w kotka i myszkę. Pamiętaj, ze chce szybko zostać wujkiem- puścił mi oczko.
- Pozwól, że to ja będę decydować czy chce spać sama czy z kimś i czy chce mieć już dziecko. Na razie uciekam spać, bo rano wyjeżdżamy. Fajnie było cię widzieć. W ogóle mógłbyś nas odwiedzić z Oliwią.
- Pomyślimy, dzięki za zaproszenie i pamiętaj o tym co mówiłem.
- Pamiętam- wstałam z łóżka i skierowałam się do drzwi- Dobranoc kochany braciszku.
- Dobranoc kochana, konserwatywna siostrzyczko- krzyknął za mną.
Kiedy mijałam zamknięte drzwi do mojego pokoju, w którym spał Andi stwierdziłam, że może warto w życiu postawić na szaleństwo. Kiedy mieszkałam w domu zawsze powtarzałam, że chciałabym mieć w moim łóżku mojego faceta. Nie potrzebowałam długo czasu na zastanowienie. Po cichutku weszłam do pokoju. Andi słodko spał. Powoli odsunęłam kołdrę, jednak mimo moich starań Kofler obudził się.
- Co ty tutaj robisz Ania?- zapytał półprzytomny
- Pakuję Ci się do łóżka- nie pozwoliłam mu się oswoić z tą sytuacja. Zaczęłam go całować i wszystko inne przestało się dla mnie liczyć. To była moja noc, w moim pokoju, moim łóżku z moim cudownym facetem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz