- Ania weź te lodowate ręce- od razu wiedział, kto zafundował mu taką wątpliwą przyjemność z rana- zwariowałaś!- Wrzasnął poirytowany- mogłabyś jakoś przyjemniej budzić mnie z mojego błogiego snu.
- O jaki obrażony- zaśmiałam się - po prostu zmarzły mi ręce jak biegałam, a nikt inny nie potrafi ich ogrzać- przytuliłam się do niego jeszcze bardziej, a jego ciało napiąło się od zimna. Odwrócił się do mnie i złapał mnie w pasie. Nasze usta nagle złączyły się w namiętnym pocałunku.
- Od razu lepiej- zaśmiał się Andi- powiedzmy, że po takim buziaku mogę wybaczyć ci zimne ranne powitanie. A w ogóle gdzie ty się podziewać, spałaś na dworze czy co?- Andi dopiero teraz zaczął jasno myśleć i zdziwił się gdzie tak zmarzłam.
- Głuptasie byłam pobiegać- zaczęłam- i wiesz co wpadłam na genialny pomysł….- w tym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy on rzeczywiście jest taki genialny, ale warto spróbować.
- Skoro jest taki genialny to chyba muszę go wysłuchać- położył się na wznak, założył ręce pod głowę i uśmiechnął się do mnie.
- A więc, kiedy dzisiaj sobie tak biegałam nagle wróciły do mnie wspomnienia mojego domu rodzinnego. Tak dawno tam nie byłam, wiem rodzice pojechali zaledwie parę dni temu, ale tak bardzo chciałabym jechać tam gdzie się wychowałam. Do Austrii wyjeżdżamy za trzy dni więc….
- Więc możemy jechać odwiedzić Twoje stare strony- przerwał mi Andi- Ok,to co za dwie godziny myślę możemy wyjechać, bo zostało nam zapakować samochód- powiedział z nieudawana radością
-Naprawdę, chcesz jechać do mnie, znaczy do moich rodziców, Andi jesteś cudowny- przytuliłam chłopaka tak mocno, że prawie zgniotłam mu żebra- Kocham Cię bardzo, wiesz?
- Wiem kochanie i wiem jak ważne jest dla Ciebie spotkanie z rodziną. Obiecaj mi, że moich rodziców też w końcu odwiedzimy.
- Obiecuję, dla ciebie wszystko Andi- pocałowałam go- a teraz zwijaj się z tego łóżka skoro mamy się wyrobić w dwie godziny.
Tak jak postanowiliśmy, tak też zrobiliśmy. Zapakowaliśmy naszego samochodu z najpotrzebniejszymi rzeczami, pożegnaliśmy się z Zakopanem na kolejne pare miesięcy i ruszyliśmy w strony dobrze mi znane, za którymi bardzo tęskniłam.
- Ania może zadzwoń do mamy i zapytaj czy są dzisiaj w domu. Wiem, że to twój dom ale lepiej uprzedzić, że się zjawimy- Andi wyraźnie nie chciał się stać nieproszonym gościem.
- W sumie masz rację, ale zrobię to inaczej nie przyznam się że do niech jedziemy- chciałam im robić niespodziankę, wiedziała, ze rodzice bardzo przeżywali to, ze wyprowadziłam się z domu. Wyjęłam telefon i wybrałam numer.
- Halo- po drugiej stronie usłyszałam radosny głos mamy- Córcia tak się ciesze, ze dzwonisz. Co tam u Was słychać?
- Mamuś dzwonie bo strasznie się stęskniłam, ostatnio było tak fajnie jak się widzieliśmy.
- Wiesz, że zawsze możesz nas odwiedzić albo wrócić do domu,
- Wiem, wiem mamo i na pewno niedługo się zobaczymy. Musimy niedługo wracać do Austrii, ale cóż takie życie. A ty jesteś w domu czy w pracy?- chciałam, żeby to pytanie zabrzmiało naturalnie, tak by mama nie podejrzewała, że jestem w drodze do domu.
- Razem z tatą jesteśmy w domu, mamy urlop. Kiedyś trzeba wykorzystać ten stary, żeby móc znów cieszyć się nowym- jak zwykle mama żartowała z dni wolnych.
- To w takim razie odpoczywajcie sobie, ja muszę kończyć. Kocham Was mocno i do zobaczenia niedługo.
- Uważaj na siebie i zadzwoń jeszcze. Uściski dla Andiego- mama rozłączyła się, a ja wiedziałam, że moja decyzja o odwiedzeniu domu była jedną z najlepszych.
Zanim dotarliśmy do domu minęło ponad dwie godziny. Zakopianka mimo cudownej pogody nie było zbyt przyjazna dla kierowców. Słońce niemiłosiernie świeciło oślepiając prowadzących, a śliska nawierzchnia wymagała wolnej jazdy. Widziałam jak Andi rozgląda się po moich okolicach i chłonie wszystko. Może krajobraz nawet w małym stopniu nie mógł porównywać się z tym z Tyrolu, ale kochałam tą wieś, kochałam to miejsce gdzie przeżyłam najwspanialsze lata mojego dzieciństwa. Gdy podjechaliśmy pod mój dom wszystko wydawało mi się takie samo, ten sam podjazd pod dom, te same drzewa, krzewy, wszystko przykryte białym puchem. Wyszłam z samochodu, obejrzałam się w koło i poczułam wielkie ciepło na sercu. Andi widzą moją reakcję podszedł do mnie i przytulił, a ja ze łzami w oczach szepnęłam:
- Andi witaj w moim świecie.
- W twoim pięknym świecie- Andi rozglądał się- tutaj jest cudownie, cisza, spokój – gdy tylko to powiedział z domu wybiegła moja babcia krzycząc na cały głos.
- Oooo Aneczka przyjechała- podbiegła do mnie i uściskała mnie- Jak ty się zmieniłaś, wypiękniałaś. Cały rok Cię nie widziałam.
- Babciu ja też tęskniłam- przytuliłam się do niej mocno. Bardzo brakowało mi babci przez ten czas. Zawsze miałam z nią bardzo dobry kontakt. Andi patrzył na nas i uśmiechał się. Wiedział, ze teraz musi mi dać chwilę czasu na czułości z rodziną. Kiedy wyswobodziłam się z objęć moje babci podeszłam do Andiego i przyprowadziłam go do niej.
- Babciu poznaj Andreasa, mojego chłopaka- mina babci była bezcenna.
- Wnusiu, a to jest ten chłopiec, na punkcie którego szalałaś tak bardzo- babcia najwidoczniej nie została poinformowana przez rodziców kto jest moim chłopakiem.
- Tak babciu- zaśmiałam się- to jest Kofi. Andi to jest moja babcia- Andi podszedł do babci podał jej rękę, a ta od razu uściskała go i zaczęła mówić coś po polsku. Biedak nic nie rozumiał ale chyba zdążył się już przyzwyczaić. Cieszyłam się, ze babcia tak miło go przyjęła.
Nagle z domu słychać było szczekanie mojego małego kochanego pupila. Mika zamiast przybiec do mnie pobiegła prosto do Andiego.
- Hahah no co za suka, nawet do swojej pani nie przybiegnie tylko do obcego leci- zaśmiałam się.
- Co ty mówisz?- Andi nic nie zrozumiał z mojego wywodu, ale widać było, ze zabawa z Miką sprawia mu wiele radochy- czy ten słodki psiak to twoja maskotka o której mi mówiłaś?
- Tak to moja psinka. Ciekawe gdzie są rodzice i dlaczego nie słyszeli, że podjechał samochód. Chodź pójdziemy się przywitać.
Zostawiliśmy wszystkie rzeczy w samochodzie i pognaliśmy do domu. Była prawie pora obiadowa. Kiedy otworzyłam drzwi domu w powietrzu unosił się cudowny zapach domowego obiadu i pieczonych pierniczków. W cały domu dało się słyszeć głos spikera radiowego.
- Odkąd moi rodzice słuchają radia?- zapytałam sama siebie. Nigdy nie słuchali głośno muzyki. Zapewne to ona sprawiła, że nie słyszeli jak podjechaliśmy. Zdjęliśmy z Andim buty i udaliśmy się do kuchni.
- Cześć mamo!- wpadłam do kuchni, a moja mama wypuściła z ręki garnek, który trzymała w rękach.
- Ania dziecko co ty tutaj robisz!?- mama wyglądała tak jakby zobaczyła ducha- Ale niespodzianka, ojciec Aga przyjechała!- podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła- o i widzę przyciągnęłaś Andiego na swoje stare śmieci.
- Oj mamo wcale nie takie stare. Cześć tato- uśmiechnęłam się do taty, który właśnie wyszedł z pokoju i wyglądał tak, jakby przed chwilą własnie się obudził.
- Cześć Myszko, jak miło że postanowiliście nas odwiedzić, to Ci dopiero niespodzianka. Matka stawiaj obiad bo chyba będzie nas dzisiaj więcej- rodzice byli tak radośni i nie kryli się z tym. Pomyślałam sobie, ze miło by było tak zostać z nimi, ale wiedziałam, ze zaczęłam nowy rozdział w moim życiu razem z Andim.
- Mamuś czy mój pokój jest dalej wolny i możemy go wypożyczyć na dwie noce, no i oczywiście niebieski pokój, żebyście się nie martwili, że narobimy wnuków.
- Haha wnuki by się przydały ale może jeszcze czas. Oczywiście rozgoście się, czyli zostajecie na dłużej. Cudownie- mama była tak szczęśliwa, ze prawie się popłakała- to wy się rozpakujcie a ja kończę obiad, bo na pewno jesteście głodni.
- Tak, bardzo- odpowiedziałam- Idziemy po bagaże i na górę, a później zejdziemy do Was.
Pobiegliśmy z Andim po najpotrzebniejsze rzeczy i udaliśmy się do mojego pokoju. Gdy otworzyłam drzwi mojego dawnego królestwa nie mogłam uwierzyć, że rodzice nic tutaj nie zmienili. Wszystko było tak jak dawniej. W kącie stała gitara, nad łóżkiem wisiały zdjęcia, na tablicy korkowej dalej wisiały te same liściki. Andi wszedł razem ze mną i oglądał każdy skrawek, każdą ścianę.
- Czy ja Ci dałem kiedyś plastron?- z lawiny wspomnień i myśli wyrwał mnie Andi.
- O! Zupełnie o nim zapomniałam- popatrzyłam na oprawiony plastron i zdjęcie. Kiedyś było to dla mnie najwspanialsze trofeum kibica. Teraz jednak miałam większe, samego właściciela plastronu, którego kochałam do szaleństwa- Przysłałeś mi go razem ze zdjęciem, po tym jak napisałam do ciebie poemat miłosny- zaśmiałam się.
- Chyba rzeczywiści ten poemat musiał być super skoro dostałaś taki prezent ode mnie, nie wszystkim wysyłam plastrony- podszedł do mnie i mnie przytulił- ten pokój tak bardzo opisuje Ciebie, nie dziwię się ze chciałaś tutaj wrócić chociaż na chwilę- Przytulił mnie mocno i pocałował w czoło.
Rozpakowaliśmy nasze rzeczy, postanowiłam, że mój pokój będzie tymczasową sypialnią Andiego, a ja rozłożyłam się w pokoju obok. Popołudnie spędziliśmy z moimi rodzicami i babcią. Mój brat wracał dopiero jutro, ale cieszyłam się, że i jego będę mogła zobaczyć. Kiedy nastał wieczór siedzieliśmy z Andim w moim pokoju, zapaliliśmy świeczki i włączyliśmy nasza ulubioną muzykę. Popijając wino cieszyliśmy się swoja obecnością.
- Wiesz, że czuję się tutaj wspaniale- Andi przyciągnął mnie do siebie- czuć w twoim domu to rodzinne ciepło i radość. Nie tęsknisz za tym w Austrii?
- Tęsknie i to bardzo- zaczęłam- ale tam mam Ciebie. Nie można mieć wszystkiego. Ja wybrałam takie życie i jest mi dobrze z tym- popatrzyłam mu prosto w oczy- Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie.
Wziął ode mnie kieliszek z winem, swój także odstawił na stolik. Wstał z łóżka i podał mi rękę.
- Co robisz?- zapytałam nieco zmieszana.
- Proszę panią do tańca- uśmiechnął się
- Tutaj? Teraz?- pytałam dalej całkowicie zbita z tropu.
- Tak, tutaj, teraz w tym momencie. Posłuchaj jaka piękna piosenka idzie- rzeczywiście w tym momencie szła nasza ulubiona piosenka "Was wirklich bleibt". Idealnie pasowała do nas i do tego momentu. Wstałam przytuliłam się do Andiego i zaczęliśmy tańczyć. Sami w moim pokoju patrząc sobie w oczy, z burzą myśli w głowie. Czułam się fantastycznie. Byłam w moim pokoju, gdzie przez lata marzyłam o Andim, gdzie wierzyłam w to, że w końcu on zjawi się w tym miejscu. Stał teraz przytulony razem ze mną. Nagle moje ręce znalazły się pod koszulką Andiego. Najwidoczniej nie przeszkadzało mu to. Powoli i jego ręce zaczęły wodzić po moim kręgosłupie. Zbliżyliśmy się do siebie, powoli zaczęliśmy się całować, coraz bardziej namiętnie, coraz bardziej drapieżnie. W jednym momencie wylądowaliśmy na łóżku. Zapomnieliśmy o tym, że moi rodzice są w domu, ważna była dla nas ta chwila. Andi już całkowicie wydobrzał po upadku i widać było rządzę w jego zachowaniu. Szybkim ruchem pozbył się mojej bluzki. Jego zapinana na guziki koszula również nie stanowiła dla mnie większego problemu. Usiadłam na nim okrakiem w samym staniku. Pocałunkami zaczęłam obsypywać jego nagi tors. Nagle chwycił mnie i przyciągnął mocnej do siebie. Całowaliśmy się namiętnie, jego wargi błądziły po mojej szyi. Czułam, że to może być ta chwila, ta noc. Postanowiłam dać się ponieść chwili.
- No przecież pójdę zapytać czy czegoś nie potrzebują- usłyszeliśmy głos mamy dochodzący ze schodów. Przerażeni zaczęliśmy szukać naszych ubrań. Wciągnęłam szybko koszulkę na siebie. Andi miał nieco większy problem z guzikami. Na szczęście zanim mama dotarła do pokoju byliśmy już jakoś odziani.
- Ania mogę wejść?- mama zapytała zza drzwi.
- Tak oczywiście mamo- próbowałam jakoś ustabilizować puls i ciśnienie w moich żyłach. Andi siedział na łóżku z mina męczennika, a mi w duszy chciało się śmiać. Zawsze ktoś nam przeszkadzał- Co się stało?
- Pomyślałam, że może potrzebujesz świeżej pościeli dla Andiego- mam wrażenie, że wyglądała na rozbawioną- wiec przyniosłam wam komplet. Mam nadzieję, że będziecie dobrze spać. Czy coś jeszcze wam potrzeba?
- Nie mamuś, dziękuję bardzo za twoją troskę, ale jesteśmy wykończeni i zaraz pójdziemy spać.
- Nie dziwię się dziecko- mama dalej miała uśmiech na twarzy i widać było, że powstrzymuj się żeby nie wybuchnąć śmiechem- A tak przy okazji nie masz czasem założonej bluzki na lewo? Dobranoc.
W tym momencie oczywiście już wiedziałam, o co chodziło mamie. Jak zwykle nic nie ukryło się przed nią. Wróciłam do Andiego przytuliłam się do niego, dałam buziaka i poszłam spać do pokoju obok. Andi nie protestował, wiedział że w końcu nadejdzie dzień kiedy nikt nie będzie nam przeszkadzał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz