sobota, 15 października 2016

Finał

Druga seria mogłaby się już tak naprawdę nie odbywać, wszystko było przesądzone, a finał tylko potwierdzał, że podium należy do najlepszych. Agnieszka wmieszała się w tłum, chciała poczuć te wszystkie emocje i radość, którą setki ludzi dookoła potęgowały okrzykami, śpiewami i uśmiechem. W tym miejscu nie ważna była narodowość tylko wspólna przyjemność przeżywania sportu i emocji. Kiedy ostatni skoczek, kończący całą serię Pucharu Świata zasiadł na belce dziewczyna mocno zacisnęła kciuki. Jeszcze kilka godzin wcześniej przy wspólnym śniadaniu słuchała jak opowiadał jej o tym co czuje ponownie wygrywając największą stawkę. Zaczęła skakać wraz z tłumem ciesząc się z nowego rekordu skoczni. Wrzawie i śpiewom nie było końca. Minęło chyba dziesięć minut zanim Gregor zszedł, a raczej został zniesiony jako tryumfator przez kolegów z zeskoku. Aga podeszła do barierek gdy zaczęli rozkładać podium. Nie potrafiła ukryć wzruszenia gdy jej chłopak odbierał jedną, drugą, trzecią nagrodę. Była z niego niesamowicie dumna, jednocześnie nie potrafiła wyobrazić sobie co on może czuć w tym właśnie momencie. Wyraz jego twarzy był dla niej jednoznaczny i wiedziała, że jeszcze długo będą wspominać tę chwilę. Po dekoracjach przyszedł czas na media, konferencje, fanów. Dziewczyna domyśliła się, że jeszcze przez długi czas będzie musiała poczekać z osobistymi gratulacjami. Oparła się o barierki i zapatrzyła na malownicze widoki. Była w pięknym miejscu, które samym wyglądem wzruszało ją do granic możliwości. Otarła kąciki oczu i westchnęła.
- Tutaj jesteś! Wszędzie cię szukałam!- usłyszała głos przyjaciółki. Odwróciła się powoli i uśmiechnęła się do niej.
- Hej, co jest?- Ania przyjrzała się jej z bliska i przytuliła ją do siebie- Gratuluję ci tak zdolnego chłopaka!
- Czuję się tak jakbym to ja sama wygrała- dziewczyna spojrzała na skocznię.
- Wygrałaś i to nawet więcej niż się spodziewasz- Anka puściła jej oczko- A gdzie on teraz?
- Myślę, że jeszcze trochę będę musiała na niego poczekać.
- W takim razie chodźmy do hotelu, pogadamy sobie no i poczekamy na chłopaków.
- A do którego hotelu? Bo ja byłam w jednym, a ty w drugim o ile mnie pamięć nie myli- Aga zaśmiała się- opowiedz mi właśnie jak ci minęły urodziny!
- Tam gdzie masz swoją walizkę tam jest twój hotel- Anka wytknęła jej język- a urodziny... wyjątkowe... nie mogłam mieć lepszych.
- To znaczyyy?
- To znaczy, że stałam się kobietą w pełni, jeśli wiesz co mam na myśli- spojrzała na przyjaciółkę wymownie.
- SERIO?!- Agnieszka stanęła jak wryta i wybałuszyła oczy.
- Czy to takie dziwne?- zapytała Ania rozbawiona jej reakcją.
- No nie ale... ale... no nie... dobra dziwne bo w kółko powtarzałaś że...
- Ale Kofler to jest ten jedyny- przerwała jej.
Przez chwilę pomiędzy dziewczynami panowała cisza. Weszły do hotelu i skierowały się do swojego pokoju.
- To na tym łóżku działy się te rzeczy?- Aga zafalowała brwiami i zaczęła się sponiewierać na łóżku. 
- Nie, na parapecie.
- Serio?!- po raz drugi tego dnia Aga przybrała zaskoczony wyraz twarzy.
- Nie głupku akurat tutaj jestem dość staroświecka i wolę wygodę.
- I jak było?- dziewczyna przesunęła się na kraniec łóżka i usiadła.
- A jak tobie jest kiedy... no wiesz.
- Wspaniale!
- No właśnie, tak też było- Ania usiadła obok przyjaciółki i wróciła myślami do poprzedniego wieczora.
- Nie wierzę, nie jesteś już dziewicą! Moja kochana Ania straciła dziewictwo z Andreasem. Mój wzór cnoty właśnie stracił to co miał najcenniejsze- dziewictwo.
- Jak jeszcze raz powiesz coś o dziewictwie uduszę cię osobiście tą poduszką.
- Przepraszam pani Aniu-nie-dziewico- Aga wyszczerzyła się i zaczęła się bronić przed dziewczyną okładającą ją poduszką. 
Popołudnie minęło im w radosnej i miłej atmosferze. Przesiedziały w pokoju hotelowym rozmawiając i śmiejąc się. Zamówiły do pokoju butelkę wina. Kiedy wypiły niemal połowę trunku usłyszały pukanie do drzwi. Anka wstała z łóżka i pobiegła do drzwi by otworzyć. Do pokoju weszli Andreas i Gregor. Ania przywitała swojego mężczyznę szybkim muśnięciem w policzek. Agnieszka podeszła do Gregora spojrzała mu w oczy i przytuliła się do niego bardzo mocno. Ten wręczył jej bukiet kolorowych kwiatów, który chował za plecami.
- A gdzie moje kwiatki?- zaśmiała się Ania.
- Niestety nie dostałem kwiatków- Andi zrobił zasmuconą minę.
- Nie szkodzi- dziewczyna uśmiechnęła się i spojrzała na przytulającą się do siebie parkę obok- Chodźmy może gdzieś, niech zostaną na razie sami- szepnęła. Andi kiwnął głową i wyciągnął do niej dłoń. Anka ubrała się szybko i chwyciła go za wyciągniętą rękę.
- My idziemy na spacer- powiedziała głośno i zamknęła za sobą drzwi.
- Przepraszam, że musiałaś tak długo czekać ale musiałem wypełnić swoje obowiązki, a to i tak nie koniec...- chłopak spojrzał na nią przepraszającym wzrokiem.
- Rozumiem, będę czekać zawsze tyle ile trzeba- uśmiechnęła się do niego- Gratuluję ci, nawet nie wiesz jaka rozpiera mnie duma- musnęła go w usta.
- Byłaś na zawodach? Szukałem cię w tłumie ale nigdzie nie mogłem znaleźć.
- Oczywiście, że byłam. I wszystko widziałam od początku do końca- oparła głowę o jego ramię- powiedzmy, że wtopiłam się w tłum.
- Chciałem ci dać buziaka chociaż po dekoracji.
- Wiem ale... myślę, że to nie jest najlepszy pomysł.
- Dlaczego?- spojrzał na nią zaskoczony.
Agnieszka odwróciła się od niego i usiadła na łóżku. On poszedł w ślad za nią.
- Nie uważasz, że lepiej nie robić żadnych sensacji?
- Chodzi ci o to żeby ukrywać fakt, że jestem z tobą szczęśliwy?- zapytał kładąc sobie jej dłoń na kolanie.
- W pewnym sensie.
- Przecież i tak już o tym pisali w gazetach.
- Ale to były tylko plotki. To znaczy niby plotki bo jednak prawdziwe ale... Ach wiesz o co mi chodzi. Nie chcę żeby ta wiadomość przysporzyła ci kłopotów.
- Kochanie, to będzie chwilowa sensacja- ujął jej twarz w dłoń- z resztą żyjmy normalnie i po prostu przed niczym się nie chowajmy. Dobrze?- poczekał aż dziewczyna kiwnie głową- W ważnych dla mnie chwilach chcę cię mieć zawsze przy sobie.
Gregor nachylił się by pocałować Agnieszkę. Przez kilka kolejnych minut poddawali się przyjemności pocałunku. Dziewczyna położyła się na łóżku ciągnąc za sobą chłopaka, wtuliła się w niego.
- Jutro wracamy do domu, ten tydzień będzie trochę szalony ale damy radę- pogłaskał ją po głowie i pocałował w czoło.
- Widzę, że jesteś bardzo zmęczony- uniosła się lekko na łokciu i pogładziła go czule po policzku.
- Troszeczkę tylko. Za dużo emocji jednego dnia- zamknął powieki i uśmiechnął się- Jestem szczęśliwy i... szczęśliwy, że teraz mogę być tutaj z tobą, a nie pośród tłumów ludzi na jakimś bankiecie.
- Bankiecie? Jak to?- Aga spojrzała na niego zaskoczona.
- No tak... na zakończenie sezonu. Powiedziałem, że jestem zmęczony i mi odpuścili ale w następnym tygodniu już się nie wykręcę- spojrzał na nią- mam tutaj o wiele przyjemniejszy, kameralny bankiet. Widziałem nawet wino- zaśmiał się.
- Chcesz trochę?
- Dziś podziękuję, przytul się do mnie i może po prostu pójdziemy spać, co ty na to?
- Powiem ci, że to dobry pomysł, sama czuję się zmęczona- dziewczyna chwyciła za kołdrę i nakryła ich. Przytuliła się do niego i po kilku minutach oboje mocno spali. 
Mniej więcej koło północy Ania wróciła z Andim pod hotel. Spojrzała w okno.
- Ciemno, chyba Aga poszła już spać, więc będę musiała być cicho.
- Odprowadzę cię pod same drzwi- szepnął Andi.
Kiedy byli już na górze dziewczyna dała pożegnalnego buziaka Koflerowi i nacisnęła klamkę jak najciszej potrafiła. Zapaliła małą lampkę i po chwili wróciła na korytarz. Kofler nie zdążył jeszcze wsiąść do windy. Podeszła do niego rozkładając ramiona.
- Coś mi się wydaje, że i tej nocy ode mnie nie odpoczniesz. Oboje śpią jak zabici.
- Chętnie cię do siebie przygarnę- Andreas uśmiechnął się łobuzersko i wciągnął dziewczynę za sobą do windy.



niedziela, 9 października 2016

Niespodzianka

Koniec sezonu zbliżał się wielkimi krokami. Skoczkowie czekali na tę chwilę od wielu tygodni. W wywiadach często podkreślali, że trwający sezon dał im mocno w kość i potrzebują kilku dni spokoju i regeneracji. 
Andreas kończył pakować ostatnie rzeczy przed odlotem do Słowenii. Ania stała oparta o framugę drzwi i obserwowała mężczyznę. Kofler zasunął zamek błyskawiczny i klasnął w dłonie wstając z podłogi. 
- Czemu jesteś taka smutna?- podszedł do niej i przytulił ją do siebie.
- Ach. Tak po prostu.
- Tak po prostu?- chwycił ją za podbródek i spojrzał w oczy.
- Chciałabym tam jechać z tobą i... no nie ważne- wyswobodziła się z jego uścisku- Pospiesz się bo nie zdążysz na lotnisko- rzekła idąc do przedpokoju.
Kofler sięgnął po swoją torbę i poszedł w ślad za dziewczyną. Nie miał pojęcia co ją trapi ale musiał się tego dowiedzieć. Spojrzał na zegarek i przyspieszył kroku. Teraz musiał się spieszyć na samolot.

***

Sięgnął po telefon i wybrał numer Agi. Odebrała po kilku sygnałach.
- Halo?
- Cześć Aga, co tam słychać?- zapytał.
- Dzwonisz do mnie żeby się zapytać co u mnie słychać?- zaśmiała się- Lepiej mów co się stało.
- No właśnie nie wiem, myślałem, że ty mi to powiesz.
- Ja?- zapadła chwila ciszy na linii- Możesz mi powiedzieć o co chodzi?
- Od kilku dni Ania chodziła struta, rozdrażniona, a nawet smutna. Myślę, że powinna się cieszyć. Sezon się kończy będę w domu praktycznie przez cały czas... na jakiś czas.
Gregor spojrzał ciekawie na Andreasa. Stanął i zaczął przysłuchiwać się rozmowie.
- Nie wiem co może być tego powodem...- dziewczyna zaczęła się intensywnie zastanawiać- Szczerze mówiąc nawet mi nic nie powiedziała. Ale postaram się dowiedzieć o co chodzi jeśli chcesz. Teraz będę jechać do sklepu po prezent dla niej więc zadzwonię jak wrócę.
- Prezent?
- No tak, urodzinowy.
- Urodzinowy?
- Andi nie mów tylko, że zapomniałeś o tym, że Anka ma pojutrze urodziny?!
Mężczyzna klepnął się w czoło i głośno westchnął. Gregor stał obok niego patrząc na niego wyczekująco.
- Nie zapomniałem! Tylko troszeczkę czas mi się w kalendarzu przesunął- uśmiechnął się do Gregora- Mam pomysł jak to naprawić. Pomożesz mi uknuć pewną niespodziankę?- zapytał niemal szeptem puszczając przy okazji oczko do chłopaka i odszedł od niego na bezpieczną odległość by ten nie słyszał dalszego ciągu rozmowy.

***

Agnieszka pojechała do przyjaciółki, w bagażniku miała spakowaną walizkę, a w rękach niosła pudełko z prezentem. Nawet nie siliła się na pukanie, bez ogródek weszła do mieszkania. Ania siedziała akurat na sofie pod kocem wpatrując się w jakąś telenowelę w telewizji.
- Wszystkiego najlepszego piękna!- dziewczyna przytuliła się do jej pleców dając wielkiego całusa w policzek- Żeby to twoje życie było nadal taką bajką jaką jest teraz. 
- Dziękuję- Ania uśmiechnęła się delikatnie i poklepała miejsce obok siebie- Wybacz ale niczym szczególnym cię nie ugoszczę bo nawet nie chciało mi się iść do sklepu.
- To nawet dobrze się składa! Proszę to dla ciebie- Aga wręczyła dziewczynie pudełko i z niecierpliwością czekała aż ta je otworzy.
- Nie musiałaś...- Ania obracała pudełko w ręce.
- No już, już otwieraj- ponaglała ją przyjaciółka. 
- Bilet?- Anka patrzyła na nie nieco zdezorientowana.
- Bilet- dziewczyna kiwnęła głową- pakuj się i lecimy w podróż.
- Ale jak? Tak teraz? Nie mogę wszystkiego zostawić i...
- Możesz możesz, jakbyś nie zauważyła mamy za dwie godziny odlot więc nie masz za wiele czasu- Agnieszka wytknęła jej język.
- Mogę chociaż wiedzieć dokąd lecimy?
- Taaak, dowiesz się jak wylądujemy. Pakuj się, czas leci- cmoknęła w powietrzu i pierwsza poszła do pokoju gdzie Ania miała schowane wszystkie swoje rzeczy.

***

Kiedy wylądowały Anka chyba nadal nie do końca wiedziała gdzie się znajdują. Aga pociągnęła ją za sobą do dobrze znanego jej busa. 
- Cześć Flo!- uśmiechnęła się do mężczyzny siedzącego za kierownicą.
- O! Nie wiedziałem, że to po was mam przyjechać! Cześć- wyraźnie ucieszył się na widok dwóch kobiet. Agnieszka przytknęła palec do ust dając mu znak by jej nie wydał.
- Czy ja mogę wiedzieć co tutaj się dzieje? To są te wakacje?
- Nie cieszysz się?- dziewczyna wyszczerzyła się.
- Nie no... cieszę ale kto to wymyślił?
- O nic nie pytaj tylko wskakuj- zarządził mężczyzna i odpalił pojazd. 
Kilkadziesiąt kilometrów podróży upłynęło im w miłej i przyjemnej atmosferze. Dobra forma Gregora nie pozwalała o sobie zapomnieć. Wygrał dzisiaj, a jutro po raz kolejny w karierze miał sięgnąć po najważniejszą nagrodę. Aga była dumna ze swojego mężczyzny, uśmiechała się sama do siebie gdy Florian opowiadał jej o nim w samych superlatywach. 
Zajechali pod same drzwi hotelu. Aga podziękowała mężczyźnie i ruszyła w stronę wejścia. Wiedziała już jaki numer pokoju mają, nie musiały się meldować, musiała jedynie odebrać kartę magnetyczną, która była przepustką do hotelowych czeluści. Nie odpowiadała na żadne pytania przyjaciółki, udawała, że ich nie słyszy. Wiedziała, że jest strasznie zirytowana ale była pewna, że za chwilę cała irytacja dziewczyny pryśnie jak bańka mydlana. 
- O kurcze! Mogłabyś pójść jeszcze do recepcji zapytać się o hasło do wi-fi?- spojrzała błagalnie na dziewczynę.
- Serio jest ci to teraz potrzebne?- ta spiorunowała ją spojrzeniem.
- Ymm no tak... możesz zostawić walizki. Jakby co to pokój 234, zapukaj- uśmiechnęła się przepraszająco i złapała za jej walizkę. Odprowadziła wzrokiem dziewczynę do windy i gdy miała pewność, że już w niej zniknęła szybko pognała do pokoju. 
- Cześć. Mam dokładnie cztery minuty żeby wrzucić sobie coś do torby- zaśmiała się, chwyciła za swoją walizkę wyciągając z niej potrzebne rzeczy jednocześnie witając się z mężczyzną- Noo muszę ci powiedzieć, że się postarałeś. Daję wam dzisiaj wolny pokój o ile nikt mnie nie wyeksmituje z tamtego.
- Zostawiłem ci wolne pole- mężczyzna cmoknął ją w policzek- Dziękuję ci, że tu ją przywiozłaś.
- Nie ma za co, w końcu trzeba sobie pomagać- miała dodać coś jeszcze ale usłyszała ciche pukanie do drzwi. Złapała za swoją torbę i podeszła do nich powoli- W takim razie życzę ci powodzenia i... przyjemnej nocy- puściła oczko do mężczyzny i otworzyła drzwi.
- Password01 pisane z wielkiej litery... Mogę wiedzieć gdzie ty się wybierasz?- Ania spojrzała na przyjaciółkę ze złością. Dopiero po chwili zobaczyła to co za nią. 
Agnieszka wyszła z pokoju uśmiechając się do siebie. Sama skierowała swe kroki do hotelu oddalonego kilkaset metrów dalej. Chciała zrobić Gregorowi niespodziankę. Wyciągnęła kartkę z numerem pokoju. Kiedy weszła na właściwe piętro zapukała do drzwi. 
Gregor siedział na łóżku w swoim ulubionym dresie. Odpowiadał akurat na maile, które namnożyły się w jego skrzynce. Zdziwił się, że ktoś do niego puka, skoro Kofler miał ze sobą klucze. Dopisał maila do końca i dopiero wtedy zszedł leniwie z łóżka. Otworzył drzwi i nie mógł uwierzyć własnym oczom. 
- Myślałam, że już mi nie otworzysz- Aga stała oparta o framugę drzwi i uśmiechała się do niego. 
Gregor wciągnął ją szybko do pokoju i przytulił do siebie mocno. 
- Tylko ciebie mi tutaj brakowało- powiedział patrząc jej w oczy.
- Oto jestem- cmoknęła go w policzek- Ach i nie wiem czy to dozwolone ale mam nadzieję, że mnie dzisiaj przenocujesz.
Gregor spojrzał na dziewczynę nie rozumiejąc.
- Zapewniam cię, że Andi dziś nie wróci, będzie za bardzo zajęty. Anka ma urodziny,wiesz...
- Nie złożyłem jej życzeń!- chłopak sięgnął po telefon jednak Agnieszka skutecznie go powstrzymała przytrzymując jego dłoń.
- Może poczekaj z tym do jutra, hm?
Ściągnęła kurtkę, buty i szalik. Weszła na łóżko, odstawiła laptopa na stolik i oparła się o poduszki. Chłopak usiadł obok niej obejmując ją ramieniem.
- Och. Powinnam ci pogratulować- spojrzała mu w oczy- ale to już się robi takie nudne- udała, że ziewa. Po chwili została zagilgotana na śmierć, poddała się spadając niemal z łóżka. Chłopak mocno ją przytrzymał i po sekundzie ich usta połączyły się w namiętnym pocałunku.

***

Andreas zamknął drzwi za dziewczyną, patrzył jak podchodzi do okna i wpatruje się w jakiś punkt. Podszedł do niej i położył dłonie na ramionach.
- Nie wyobrażałem sobie abyś w taki dzień była sama oddalona ode mnie o dziesiątki kilometrów. Chciałem i chcę zawsze być blisko ciebie bo jesteś najważniejszym ogniwem mojego życia. Chcę żebyś zawsze była ze mną szczęśliwa i obiecuję ci, że będę robił wszystko abyś była zawsze uśmiechnięta. Nie mam dla ciebie teraz prezentu ale obiecuję, że się zrehabilituję. Wszystkiego najlepszego kochanie- wyszeptał jej do ucha.
Ania nie potrafiła ukryć swoich emocji. Uśmiechała się jednocześnie połykając łzy, które płynęły jej po policzkach. Nie wiedziała, że aż tak bardzo można darzyć kogoś uczuciem. 
Kofler odwrócił ją w swoją stronę. Patrzył na nią tym swoim ciepłym spojrzeniem i ocierał jej łzy z policzków.
Dziewczyna zdała sobie sprawę, że od przyjścia nie powiedziała jeszcze ani słowa.
- Jesteś dla mnie najlepszym prezentem. Najdroższym prezentem od życia. Dziękuję, że mogę tutaj teraz z tobą być. 
Mężczyzna przytulił ją do siebie. Stali tak przez kilka minut w milczeniu ciesząc się swoją obecnością.
Ktoś zapukał do drzwi. Kofler poszedł otworzyć i wpuścił do pokoju kelnera pchającego wózek pełen przysmaków. Życzył im przyjemnego wieczoru i po chwili już go nie było. 
Andi wręczył Ance bukiet róż i zabrał się za otwieranie szampana. Dziewczyna obserwowała go nadal nie wierząc w to co się dzieje. Odłożyła róże do przygotowanego wazonu. Korek wystrzelił z głośnym hukiem. Mężczyzna rozlał musujący napój do kieliszków i podał jeden Ani.
- Za ciebie- stuknął jej kieliszek.
- Za nas- dodała z uśmiechem i upiła spory łyk.
- Nie masz ochoty na coś do jedzenia? 
- Szczerze mówiąc mam ochotę przytulić się do ciebie i tak już zostać. 
Andi uśmiechnął się i złapał dziewczynę za dłoń ciągnąc ją za sobą na łóżko. Stolik z jedzeniem ustawił obok. Usiadł na łóżku tak by Ania mogła oprzeć się o niego. 
Czas mijał im na rozmowie. Kofler traktował ją jak księżniczkę, karmił owocami, delikatnie masował, skupiał na niej całą swoją uwagę. 
Anka usiadła okrakiem na jego biodrach opierając się o tors. Spojrzała w jego ciemne oczy i pocałowała czule. 
- Chciałbym ci dać tyle przyjemności- wyszeptał między pocałunkami.
- To daj- powiedziała szybko żyjąc tą właśnie chwilą. 
Mężczyzna patrzył na nią uważnie przez chwilę lecz ta kiwnęła tylko głową i uśmiechnęła się zawstydzona. 
Mężczyzna czuł już ogromne podniecenie, które próbował ukryć ale jej zgoda sprawiła, że zawładnęła nim żądza. 
Ściągnął z niej bluzkę pozostawiając ją w staniku. Zaczął całować jej szyję schodząc na obojczyki. Czuł jak drży po każdym pocałunku. Wtopiła palce w jego włosy zaciskając je w pięść. Przymknęła powieki poddając się przyjemnej fali ciepła. Andreas rozpiął guzik i rozsunął rozporek jej spodni. Wsunął dłoń pod materiał jej majteczek. Ania momentalnie cała zesztywniała i złapała się go kurczowo chowając twarz w jego ramieniu. Mężczyzna złapał ją za podbródek i spojrzał w oczy.
- Nie chcę na ciebie patrzyć, to krępujące...- szepnęła odwracając spojrzenie w bok.
- Nie zrobię niczego czego ty nie chcesz, tylko mi powiedz- złapał ją tak by ponownie na niego spojrzała.
- Ja nigdy nie... Nie wiem co mam robić- próbowała patrzyć mu w oczy i  jednocześnie pozbyć się wstydu, który w nią wstąpił.
- Nie masz czego się bać kochanie. To wszystko wyjdzie... intuicyjnie- uśmiechnął się do niej. Zaczął wodzić palcem po jej nagim brzuchu. 
Ania po raz kolejny tego dnia nie mogła uwierzyć w to co się dzieje. Miała mężczyznę, o którym zawsze marzyła, a teraz miała mu oddać to co najcenniejsze. Chciała tego, bardzo. Ale co innego to sobie wyobrażać, a co innego w tym brać udział. Wiedziała jednak, że może mu zaufać. 
Objęła go i zaczęła całować. Chciała poczuć te przyjemności, o których tyle słyszała, poruszyć każdą strefę swojego ciała. Wsunęła dłonie pod jego koszulkę dotykając idealne mięśnie jego brzucha. Ogromną przyjemność sprawiało jej dotykanie ciała mężczyzny, którego kochała tak mocno, że była w stanie zrobić dla niego wszystko. Tak jak powiedział Andi, działała intuicyjnie. Ściągnęła mu koszulkę przez głowę i rzuciła na podłogę. Usadowiła się na jego biodrach lekko nimi kołysząc. Czuła, że mężczyzna jest już mocno pobudzony. Uśmiechnęła się i tym razem to ona zaczęła całować go po obojczykach. Kofler w tym momencie skorzystał z okazji i zsunął z niej nieco spodnie, ścisnął mocno jej pośladki i poddawał się jej w całości. Ania zsuwała się powoli całując jego brzuch, gdy doszła do linii bokserek na chwilę zamarła. Mężczyzna zaśmiał się i przejął inicjatywę. Przewrócił ją na plecy i ściągnął całkowicie z niej spodnie. Nachylił się i zaczął całować zewnętrzną część jej ud, przechodząc coraz i wyżej i wyżej. Dziewczyna zacisnęła pięści na pościeli czując ogromne uderzenia gorąca. Andreas odchylił nieznacznie materiał jej majteczek i przejechał językiem po odkrytej części skóry. Jednocześnie patrzył na reakcje ukochanej, z uśmiechem stwierdzając, że są takie jakich się spodziewał. Dziewczyna zaczęła ocierać się o niego wyraźnie prosząc o więcej. Andi szybkim ruchem ściągnął spodnie, położył się na Ance i zaczął ją płomiennie całować, rękoma rozpinał jej stanik. Czuł, że ukochana jest już na tyle rozpalona i gotowa by mogli zrobić następny krok. Zsunął z niej majteczki, to samo zrobił ze swoimi bokserkami. Ania usiadła na łóżku i patrzyła na swojego mężczyznę z mocno świecącymi oczyma. Chciała go już poczuć w sobie i zrealizować jedno ze swoich marzeń.
- Nawet nie wiesz jak bardzo mocno cię kocham- wyszeptała pochylając się nad mężczyzną. Zaczęła powoli go całować przytulając się do jego boku. Mężczyzna przyciągnął ją bardziej do siebie i wsunął się w nią powoli. Ania zamarła na chwilę spinając wszystkie mięśnie swojego ciała, poczuła jednak jak Andi delikatnie gładzi ją po plecach. Spojrzała w jego ufne oczy i rozluźniła się całkowicie. Nic jej nie bolało, nie czuła się źle, za to czuła się spełniona. Poczuła kolejne pchnięcie, jej organizm ze strachu przestawił się na pełną rozkosz. Już po kilku chwilach Anka poddała się całkowicie, powstrzymywane na początku jęki i westchnienia teraz wypełniały całe pomieszczenie. Ciemne oczy Andreasa patrzyły głęboko w oczy dziewczyny. Jej ręce zaciskały się na jego plecach gdy czuła kolejne pchnięcia. Ciężko łapała oddech ale Andi skutecznie uciszał ją pocałunkami. Ich ciała zgrały się tak samo jak w tańcu, pragnienie bliskości dziko przechodziło przez ciała obojga. Napięcie w ciele Ani rosło, czuła drżenie wszystkich mięśni przewidując nadejście pierwszego prawdziwego orgazmu. Czuła napięcie wewnątrz, wiedziała, że za chwilę się uwolni. Jęknęła gdy poczuła ogromną falę przyjemności, gorąca, szaleństwa, porównywalnego ze spadaniem w dół. Andreas nie spuszczał dziewczyny z oczu ani na sekundę. Mimo żądzy dbał o to aby pierwszy raz był wyjątkowy i niepowtarzalny. Wysunął się z niej szybko czując, że za chwilę eksploduje. Głośno jęknął gdy wytrysnął na pościel. Po kilku sekundach przysunął się do dziewczyny i mocno ją do siebie przytulił. Leżeli tak bez słów przez kilka minut. Kilka długich, błogich minut, które należały tylko do nich.
- Dziękuję za ten wieczór- mężczyzna pocałował Anię w czubek głowy.
- To była najpiękniejsza niespodzianka- dziewczyna uśmiechnęła się do niego i na nowo wtuliła się w jego nagi tors.
Tej nocy dostała jeszcze kilka takich niespodzianek.


środa, 6 stycznia 2016

Dobre imię

Usłyszała głośne trzaśnięcie drzwiami. Było sobotnie późne popołudnie, za oknem masa śniegu. Spędzała te ostatnie godziny dnia owinięta szczelnie w szlafrok i koc, z kubkiem gorącej herbaty, czytając. Zeszła z łóżka by zobaczyć kto tym razem zupełnie niezapowiedzianie pojawił się u niej w domu. W przedpokoju zobaczyła porozrzucane torby i pokrowiec na narty, kurtka też leżała na podłodze walając się z butami. Nieco to dziewczynę zaskoczyło ponieważ dziś nie spodziewała się Gregora. Weszła do kuchni gdzie chłopak stał odwrócony do niej tyłem i patrzył przez okno.
- Dlaczego wróciłeś?- zapytała czując, że coś nie gra- Stało się coś?- podeszła do niego bliżej- Gregor?- chciała go objąć w pasie ale chłopak odsunął ją od siebie i wyszedł z kuchni. Mignęła jej przez sekundę jego twarz.
- Co ci się stało? Gregor!- poszła do salonu i spojrzała na wściekłą i obitą twarz chłopaka.
- Tak dostałem w mordę, coś jeszcze chcesz wiedzieć?- spojrzał na nią wściekle i wstał. Ona wstała w ślad za nim.
- Zostaw mnie i o nic nie pytaj- wyszedł z salonu. Słyszała tylko jak trzasnął drzwiami od sypialni.
- Achaa... okej czyli znowu coś nie tak- powiedziała sama do siebie i westchnęła. Poszła do kuchni by wstawić sobie wodę na kolejną herbatę. 
Wiedziała, że musi to przeczekać. Wiedziała, że nie może się teraz narzucać chłopakowi kiedy jest w nim tyle złości. Zastanawiało ją tylko dlaczego wrócił i dlaczego miał sine oko. Poszła do przedpokoju by ułożyć porozrzucane rzeczy. Odwiesiła kurtkę na haczyk, buty postawiła na boku by ociekły ze śniegu. Starła mokre ślady na podłodze, a torby ułożyła pod ścianą. Zalała wrzątkiem herbatę i poszła do salonu by tym razem rozłożyć się na sofie. Patrzyła na tańczące ogniki w kominku, które skutecznie ją usypiały. Odstawiła pusty kubek na stolik i ułożyła się wygodnie na sofie zwijając się pod kocem. Powoli zasypiała kiedy usłyszała ciche kroki na schodach. Nasłuchiwała przez jakiś czas ale nie słyszała już więcej ruchów. Ponownie pozwoliła poprowadzić się w stronę objęć morfeusza.
- Śpisz?
Podskoczyła odwracając się w stronę pytającego. Gregor siedział obok niej na podłodze. Patrzył na nią z troską. 
- Chodź do sypialni, przecież pod kocem jest zimno- powiedział niemal szepcząc. 
Dziewczyna dotknęła jego twarzy, pocierając bardzo delikatnie zasiniaczone miejsce. Pocałowała go w czoło.
- Co ci się stało biedaku?- spojrzała mu w oczy i nagle naszła ją straszna myśl, niemal usiadła- Miałeś wypadek?! Dobrze się czujesz?
- Nie, spokojnie wszystko w porządku- lekko się uśmiechnął i złapał dziewczynę za dłoń- Chodźmy spać.
Dziewczyna wstała nie pytając już o nic więcej. Poprowadził ją do sypialni, puszczając dłoń dopiero przy łóżku. Ułożyła się wygodnie obok niego i zasnęła.
Gdy obudziła się była wyspana. Za oknem dla odmiany mocno sypał śnieg. Zeszła na dół by zobaczyć gdzie jest Gregor. Nigdzie go nie było jednak gdy wyjrzała przez okno zobaczyła, że właśnie parkuje pod domem. Wysiadł z samochodu w ciemnych okularach. Zaśmiała się na ten widok i pokręciła głową. 
- O wstałaś już. Byłem w sklepie, przywiozłem świeże bułki- pomachał z zadowoleniem siatką w powietrzu. 
Dziewczyna podeszła do niego i dała mu całusa w usta po czym ściągnęła z jego nosa okulary. 
Dziś siniec był jeszcze bardziej fioletowy niż wczoraj. Cmoknęła z niezadowoleniem i poszła do łazienki po maść z arniki. Poczekała aż ściągnie buty i kurtkę i usadziła go na krześle by móc go nasmarować. 
- Powiesz mi w końcu jak to zdobyłeś?- zapytała dokładnie oglądając mu twarz, teraz zauważyła, że na szyi ma zadrapanie. Chłopak nic nie odpowiadał.
- Jest wiele źródeł u których mogę się tego dowiedzieć- spojrzała mu w oczy- Telewizja. Internet. Andi... Mam wymieniać dalej?- uśmiechnęła się mimochodem zamykając słoiczek od maści. 
- Dobra, powiem ci ale... nie zdenerwujesz się?- łypnął na nią spod oka.
- Nie, mów- usiadła naprzeciw niego.
- Zostałem zdyskwalifikowany na dwa konkursy za bójkę...
- Bójkę?- dziewczyna patrzyła na niego zaskoczona- A z kim ty..?
- No właśnie... on mnie sprowokował i tak jakoś wyszło. Ale zaczął ciebie obrażać, mnie... no nie wytrzymałem!
- Czekaj, czekaj... o kim ty mówisz?
- Ale się nie zdenerwujesz?
- Gregor- ponagliła go.
- Z Kotem. 
- Nie! No ja zabije tego idiotę! Co za..! On też jest zdyskwalifikowany? 
- Tak. Ale miałaś się nie złościć- Gregor patrzył jak dziewczyna chodzi ze złością po kuchni i gada coś do siebie, chyba po polsku bo nic nie rozumiał.
Aga chwyciła za telefon i bez zastanowienia wybrała numer do Maćka. Gdy usłyszała go po drugiej stronie słuchawki bez zbędnych przywitań zaczęła rzucać w niego wyzwiskami. Chłopak rozłączył się, a potem nie odbierał już od niej telefonu.
Odłożyła sprzęt na stół i usiadła. Gregor obserwował ją niemal z rozdziawioną buzią.
- Przepraszam cię za niego- powiedziała bawiąc się telefonem na blacie. 
- Nie możesz mnie za niego przepraszać, Aga.
- Ale głupio mi. Przyjaźniliśmy się, a on robi takie rzeczy... 
- Ale zostawiłaś go, a teraz jest zazdrosny.
- No tak ale...
- Nie ma żadnego ale. Dogadaliśmy się myślę po męsku. Z resztą nigdy specjalnie się nie wielbiliśmy- zaśmiał się Gregor. 
- Bardzo śmieszne, naprawdę. Przez to nie skaczesz dzisiaj w zawodach.
- Ale za to jestem z tobą. I mogę zjeść pyszne śniadanie, które zaraz razem przygotujemy- wstał i podszedł do nadal nie rozpakowanych zakupów- Pomożesz? 
Aga wzięła się za rozpakowywanie produktów, a potem za pomoc. Zjedli iście królewskie śniadanie składające się ze świeżych bułek z dżemem, tostów z serem i sałatki owocowej. Po śniadaniu poszli do salonu by nieco odetchnąć po jedzeniu. Gregor położył się na sofie i przyciągnął do siebie dziewczynę prosto w ramiona, okrył ich kocem.
- Wiesz, że poznałam twoją mamę?- Aga uśmiechnęła się do chłopaka.
- Jak to? Kiedy?- Gregor był wyraźnie zaskoczony.
- Przyjechała tutaj... nie wiem po co szczerze mówiąc ale... poznałyśmy się chociaż dzięki temu. Bardzo miła kobieta.
- No wiesz, po kimś muszę być taki miły przecież.
- Emm no tak- dziewczyna zaśmiała się- I wie już o tym- uniosła zaobrączkowaną dłoń.
- I co ona na to?
- Powiedziała, że dobrze wybrałeś.
- To wiem! Ja zawsze dokonuję dobrych wyborów- wyszczerzył się do niej i cmoknął w policzek.
- Chciałabym poznać całą twoją rodzinę, wiesz?
- Poznasz ale... na pewno nie pokarzę się im z tym- wskazał na swoją twarz nieco krzywiąc się.
- Ty mój obrońco- ujęła jego twarz w dłonie i oparła się o jego czoło- Dziękuję, że bronisz mojego dobrego imienia- zachichotała i pocałowała czule.
Spędzili razem cały dzień na rozmowach, przytulaniu. W międzyczasie obejrzeli skoki, przy komentarzach chłopaka, który w każdym skoku kolegów widział jakiś błąd. Aga była szczęśliwa, że może spędzić z nim tyle czasu, a Gregor nie żałował, że oberwał i został zdyskwalifikowany. Dzięki temu mógł spędzić miłą niedzielę ze swoją narzeczoną.


poniedziałek, 4 stycznia 2016

* Dostaniesz po mordzie *

- Teraz twoja kolej kolego- Gregor wciągał właśnie na siebie bieliznę termo aktywną- ile ta twoja księżniczka ma czekać? 
- Przecież nie zrobię tego teraz. Pomyśli, że zrobiłem to specjalnie, żeby nie być gorszym od Ciebie. Poczekaj, a zobaczysz co ja wymyślę dla mojej Królowej życia- Kofi jak zwykle wiedział co odpowiedzieć Gregorowi- Wy za to wczoraj bawiliście się wyśmienicie w swojej sypialni. 
- A skąd Ty możesz wiedzieć takie rzeczy- Gregor wyraźnie się zaczerwienił- Podsłuchiwałeś pod drzwiami? 
- Nie trzeba było podsłuchiwać, żeby słyszeć, że łóżko raczej nie służy Wam do spania- Andi puścił oczko, zabrał narty i wyszedł z domku- Zabieraj narty i idziemy, nie będziemy przy wszystkich gadać o twoich nocnych wojażach. 
- Naprawdę, aż tak było słychać. Staraliśmy się być cicho...
- Coś wam to staranie nie wychodziło- zaśmiał się Kofciak- Ale spokojnie wzięliśmy z Anią pod uwagę, że musicie coś uczcić. Mieliśmy czas, żeby sobie pogadać.
- A nie mogliście iść w nasze ślady?- Gregor wyszczerzył zęby. 
- Nie, nie mogliśmy. Nie będę zmuszał Ani, przyjdzie i na nas czas, a poza tym co cię interesuje nasze życie erotyczne? 
- Mnie, mnie nic nie interesuje, ale widać, że zależy ci na niej skoro tak długo potrafisz czekać. Ja bym chyba nie wytrzymał, zresztą Aga chyba też nie. 
- Na szczęście nie jestem Tobą, a poza tym nie trzeba od razu iść na całość, żeby było fajne. Są inne sposoby- Andreas uśmiechnął się zadziornie. 
- A więc to tak, niby nic a jednak. Niegrzeczne z was dzieciaki. 
- Nie tak bardzo jak z Ciebie i Agi. Wsiadaj na wyciąg i widzimy się na górze- Kofi zarzucił nartami przed siebie i już jechał na skocznie pozostawiając Gregora na dole. Była cudowna pogoda idealna na skoki, wiał lekki wiatr pod narty, promienie słońca iskrzyły się w soplach lodu zawieszonych na drzewach. Mróz smagał twarze skoczków. Komplet kibiców wypełnił po brzegi cały stadion skoczni w WillingenAndi nie czekając na swojego kolegę postanowił wejść do pomieszczenia, gdzie wszyscy skoczkowie czekali na swoją kolej. Odłożył narty i usiadł wygodnie by zrelaksować się przed swoja próbą. Nagle usłyszał głośne krzyki dochodzące sprzed drzwi wejściowych.  
- Uważaj jak chodzisz austriacka świnio! 
- Uważaj na słowa i na to kogo obrażasz! 
- Będę sobie mówił co chce i do kogo chcę, a już szczególnie do Ciebie! Twoje narty chyba są trochę za długie, albo specjalnie łazisz z nimi tak, że taranujesz wszystkich- krzyki słychać było w całym pomieszczeniu. Widać było, że wszyscy są zaciekawieni tym co dzieje się na zewnątrz. Andi zdołał przedrzeć się przez tłum swoich kolegów po fachu i wybiegł przed budynek. Jego oczom ukazał się nie kto inny tylko Gregor i Maciek Kot. Obydwoje łypali na siebie i czuć się dało napięta atmosferę. 
- Myślisz, że jak przeleciałeś moją dziewczynę jesteś lepszy, szmaciarz jeden nie potrafi trzymać...
- Zamknij się, bo inaczej dostaniesz po mordzie- wściekły Gregor cisnął nartami i zaczął zbliżać się w stronę Maćka- Nie pozwolę Ci mówić tak o mnie, a tym bardziej obrażać Agi. 
- A co Pan idealny nie chce, żeby inni się dowiedzieli, że lubi zabawiać się z przypadkowymi dziewczynami?!- wrzeszczał Maciek- zresztą jesteś taki sam jak ona, podła…
- Ani słowa więcej!- ryknął Gregor. Zbliżył się na niebezpieczną odległość, tak ze stykali się z Kotem niemal czołami. Oczywiście dookoła zdążył się już zebrać niezły tłum gapiów- Jeśli chcesz obrazić Agę ostrzegam cię po raz drugi obiję Ci tą piękną buźkę. 
- Myślisz, że się Ciebie boję? Śmieszne. A nigdy Ci nie przyszło na myśl, że ona że mną robiła takie same rzeczy, że mi tez mówiła, że bardzo mnie kocha. Może ona tak lubi, omamić faceta, zrobić mu dobrze, a później...- i nie dokończył. Gregor nie wytrzymał i wymierzył mu niezły prawy sierpowy. Andi wraz z kolegami rzucili się, żeby ich rozdzielić jednak nie było to takie łatwe. Maciek z Gregorem co chwile wyrywali się skoczkom, którzy próbowali zaprzestać ich bójce.  
Powinienem rozkwasić ci ten ryj- ryczał Gregor, trzymając się za krwawiący nos. Andi próbował go odciągnąć od Kota, jednak siła Schlieriego w połączeniu z adrenaliną była piorunująca. Cały czas się wyrywał. 
- Gregor przestań! Po co Ci to? On cię tylko prowokuje. Zaraz będziemy skakać. 
- Nie obchodzą mnie skoki!- krzyknął- Chce dokopać temu frajerowi, nie będzie obrażał ani mnie, a tym bardziej Agi- w tym momencie Gregor wyrwał się z objęć Andiego i pognał prosto na Maćka, który skutecznie wyswobodził się z uścisków swoich kolegów. 
- I co Panie idealny, nie jesteś już taki idealny, wszyscy dowiedzieli się jaka z ciebie szuja!- Maciek prawie pluł już krwią, która leciała mu z wargi. 
- A ty może jesteś lepszy, zostawiłeś ją bez słowa, wyjechałeś kiedy najbardziej cię potrzebowała. 
- Ja przynajmniej nie zrobiłem jej bachora po pijaku, którego i tak później straciła, niedoszły tatusiu!
Tego było już za wiele, Gregor rzucił się na Maćka z pięściami, żadni z obecnych skoczków nie byli w stanie załagodzić tej sytuacji. Andi próbował odciągnąć Gregora, lecz w efekcie sam oberwał w oko. Ktoś musiał wezwać ochronę, bo po chwili nadbiegła grupa ubranych na czarno mężczyzn. Nie patyczkując się chwycili Maćka i Gregora, skutecznie targając im kombinezony. Każdego musiała przytrzymywać trójka ochroniarzy. Zjawił się także sam Walter Hoffer. 
- Co tutaj się dzieje co cholery jasnej?!- krzyknął wściekły Dyrektor Skoków- Musieliśmy przerwać serię, bo dostaliśmy sygnał, ze coś dzieje się na górze- popatrzył wzrokiem bazyliszka na sprawców całego wydarzenia- Bić się na zawodach?! Sprawy prywatne załatwia się poza skocznią! Oboje jesteście zdyskwalifikowani, bez prawa startu dzisiaj i jutro i cieszcie się, że nie zawieszam Was w udziale w zawodach do końca Pucharu Świata. Reszta proszę się ogarnąć, za 10 minut wznawiamy zawody- Ryknął wściekły Walter. Ochrona dopilnowała, żeby Gregor wraz z Maćkiem już więcej nie obkładali się pięściami. Gregor poszedł z Andim, natomiast Kot zjechał na domków, by opatrzyć swoją poobijaną twarz.  
- Doigrałeś się Gregor, co cię podkusiło, żeby się z nim bić, w ogóle po co z nim gadałeś?!- Andreas był mega wkurzony,  przyniósł koledze lód by chociaż trochę złagodzić siwiejące już oko. 
- Nie zauważyłem i trąciłem go nartą jak wchodziłem tutaj do poczekalni, a ten debil od razu zaczął mnie wyzywać, a przy tym obrażać Agę! Wkurzył mnie niesamowicie.  
- Rozumiem Cię, ale mogłeś być mądrzejszy i załatwić to po zawodach, a nie teraz. W ogóle przez tą waszą kłótnie omal nie straciłem oka. Weź się ogarnij i pomyśl zanim drugi raz komuś przyłożysz!
- Dobra, idź już skakać, bo w przeciwieństwie do mnie możesz. Ja jadę na dół. 
- Poczekam aż Florian po ciebie przyjedzie, nie pojedziesz sam, bo jeszcze znów się pobijecie na dole- akurat w tym momencie zjawił się Flo i Andi mógł oddać przyjaciela w dobre ręce. Gregor pozbierał swój sprzęt, nie zwracając uwagi na wzrok innych skoczków wyszedł z pomieszczeniaKofi próbował się wyciszyć, jednak nie było to wcale takie łatwe, co chwilę każdy chciał wiedzieć co się stało. W końcu wyszedł na rozbieg i tam czekał na swoją kolej. Po paru chwilach zapiął narty, usiadł na belkę, odepchnął się i...